//////

Syn marnotrawny

Zyskał właściwą motywację, kiedy skierował swój wzrok, pragnienia i myśli ku rodzinnemu domowi. Najprawdopodobniej zatrzymywał się wiele razy, aby odpocząć, z pewnością wielokrotnie zastanawiał się, czy kiedykolwiek uda mu się dotrzeć do celu. W takich chwilach przychodziła tym większa tęsknota za domem. Wyobrażał sobie ciepło bijące od drewien, które trzaskały w kominku, stół zastawiony jadłem i cierpliwego, wyrozumiałego ojca, który był tam obecny. Przedmiotem naszego zobowiązania powinna być rzecz godna, taka, która będzie nas motywować do wytrwania w trudach drogi. Pawiowym celem było poznanie Chrystusa: Poznanie Jego: zarówno mocy Jego zmartwychwstania, jak i udziału w Jego cierpieniach, w nadziei, że upodabniając się do Jego śmierci, dojdę jakoś do pełnego powstania z martwych (Flp 3,10-11).

Niezdrowa introspekcja

Koncentruje zwykle swoją uwagę na swoim odrealnionym, „ja”, którym rządzą pogmatwane mechanizmy obronne, zamiast otworzyć swoje zranione wnętrze przed Jezusem i przyjąć Jego uzdrowienie. Uwaga takiej osoby skupia się wtedy na tych myślach, uczuciach i sposobach zachowania, które tworzą mechanizm obronny. Prawdę powiedziawszy, mechanizm taki zasługuje jedynie na rozważanie, jakiego wysiłku i sposobu trzeba, aby go rozbroić. Chorobliwa zaś skłonność do narcystycznej introspekcji zmierza w kierunku przeciwnym. Mechanizmowi, który prowadzi donikąd poświęca tak wiele uwagi, że ulega on jedynie wzmocnieniu. Nasze zaś nieprawdziwe , ja” nie ma być pielęgnowane, lecz zgodnie z nauką biblijną przybite do krzyża. Mimo nawet nadmiernego zajmowania się sobą, większość ludzi nie zna samych siebie. Uwaga ich skupia się nie na prawdziwym ,ja”, lecz na doznanych urazach, niepokojach i na nieprawdziwej wiedzy o sobie samych, na wyobrażeniach o tym, kim są. Nie mogą się przy tym oderwać od swoich urojonych jaźni dopóki nie zrozumieją, że są one urojone. Z kolei wychodząc poza swoje , ja” mijamy i jednocześnie pozostawiamy za sobą swoje nieprawdziwe jaźnie, które przykuwają, absorbują uwagę i odgradzają od rzeczywistości. iiiedy więc człowiek poznaje swąjc praw- dziwe ,ja”, rozumie tym samym konieczność poddania się Bogu.5

Droga prowadząca do dorzałości

Trzeba nam też wiedzieć, czego możemy się spodziewać po drodze. Zwykle dzieje się tak, że w drodze upadają d, którzy już na starde źle »ę mają. Przed wyruszeniem więc w drogę potrzebują wsparcia duchowego i emocjonalnego. Jenny została chrześrijanką po tym, jak rozpadło się jej małżeństwo. Wychowała się w bardzo problemowej rodzinie, która wpoiła jej niewłaś- dwe wzorce zachowań. Całe jej życie było pasmem błędnych wyborów. Należało najpierw, przed wyruszeniem stromą śdeżką ku dojrzałośd, rozwiązać wiele kwestii z przeszłości. I tu właśnie Jenny potrzebowała pomocy. Bez tego w ogóle nie poradziłaby sobie z trudami podróży. Wybierając się nań ze zbyt dużym i zbyt dężkim bagażem, nie uszłaby daleko, nie mogłaby posuwać się naprzód. Inni z kold są wprawdzie w doskonałej kondycji, aby wyruszyć w drogę, ale nie zdają sobie sprawy z tego, jak jest ona wąska. Potem następuje dopiero zdziwienie, że tak wiele trzeba pozostawić, aby przejść. Kiedy zatem szczerze, i niczego nie ukrywając, określiliśmy nasze położenie, kiedy już uznaliśmy, że jest ono de, należy właśdwie ocenić sytuację: „Czy ja naprawdę chcę się zmienić? Czy poradzę sobie z niemałym wysiłkiem, jaki się z tym wiąże; czy jestem przygotowany na ból odsłonięda swojego serca przed Bogiem i przed innymi? Czy gotów jestem podjąć taką decyzję i zaangażować się w to, co nastąpi później?” Kiedy już właściwie ocenimy sytuację udzielając odpowiedzi na te pytania, możemy przejść do kolejnego etapu.

Prowadzimy dyskusję

Wypada w tym miejscu zwrócić jeszcze uwagę na sytuację, w której okazuje się, że to my mamy poprowadzić dyskusję czy jakieś publiczne spotkanie. W takich okolicznościach trzeba pamiętać o istnieniu pewnych zasad związanych z tym procederem, dodam bardzo ważnym, gdyż prowadzący, będąc z jednej strony postacią drugoplanową, w istocie decyduje o kształcie całego zdarzenia. Jak już wspominałem, obrady powinny posiadać swój porządek (punkty programu wskazujące na cel spotkania, powinny być one dokładnie przygotowane, a następnie precyzyjnie realizowane, w takim porządku uwzględniamy tematy, którymi będziemy się zajmować, oraz ich kolejność, taki plan może pomóc uczestnikom spotkania przygotować się do niego, warto uważać i nie umieszczać w porządku obrad punktu, który mógłby zdominować całą debatę, chyba że taki jest nasz cel; w niektórych przypadkach można prosić uczestników dyskusji o zaproponowanie tematów wystąpienia), a także zasady (określające prawa poszczególnych uczestników).

Korzystne ustawienie

Wypada zauważyć, że o wiele korzystniejsze jest ustawienie się na pozycji kogoś, kto neguje czyjeś poglądy i wymaga od swojego oponenta przedstawienia argumentów i dowodów, niż na pozycji osoby, która samemu jest zmuszona do takiego przedstawienia. Jeśli chodzi o obowiązek dowodzenia, to można wskazać na następujące związane z nim zasady:

  1. nie musimy obalać poglądów niesprawdzalnych, a więc dowodzić tezy sprzecznej z takim poglądem, rzecznik poglądu niesprawdzalnego ma natomiast przekształcić go w sprawdzalny;

  2. nie musimy uzasadniać, gdy zajmujemy neutralne stanowisko wobec dyskutowanego poglądu;

  3. nie trzeba dowodzić poglądu zgodnego z jakąś zasadą wyznawaną w danej grupie społecznej;

  4. w pozostałych przypadkach obie strony mają obowiązek dowodzenia swoich stanowisk;

  5. jeśli są one sprzeczne, wystarczy zająć się jednym, zazwyczaj dowodzić powinien wówczas ten, kto jest bardziej przekonany o swojej racji.

Maksymy konwersacji

Z kolei te reguły są dookreślane przez następujące maksymy:

  1. taktu – sprawiaj, by koszt innych był minimalny, a korzyść maksymalna (dotyczy to dyrektyw i obietnic),

  2. szlachetności – spraw, aby twoja korzyść była minimalna, a twój koszt maksymalny (dotyczy dyrektyw i obietnic),

  3. aprobaty – redukuj negatywną ocenę innych, a maksymalizuj ich ocenę pozytywną (dotyczy wyrażeń ekspresywnych i stwierdzeń),

  4. skromności – umniejszaj własną ocenę pozytywną (dotyczy wyrażeń ekspresywnych i stwierdzeń, przypominam wszakże o ukazanych już w tej książce ograniczeniach owej zasady),

  5. zgodności – umniejszaj niezgodę między tobą a otoczeniem, zwiększaj natomiast zgodę (w stwierdzeniach),

  6. sympatii – umniejszaj niechęć między tobą a otoczeniem, zwiększaj natomiast sympatię (w stwierdzeniach).

Wskazane wyżej reguły konwersacyjne mają charakter kooperacyjny, zakładają, że uczestnicy rozmowy zmierzają ku wspólnemu celowi. Co wszakże zrobić w sytuacji, w której mamy do czynienia z rywalizacyjnym nastawieniem naszych rozmówców i kiedy musimy prowadzić spór? W takim przypadku w sukurs może nam przyjść sztuka erystyki.

Zwięzłość wypowiedzi

W naszych wypowiedziach zawiera się sporo powtórzeń, często wracamy do tego, co już zostało wyartykułowane: ponownie formułujemy jakieś myśli, nawiązujemy do tych już sformułowanych czy też podsumowujemy to, o czym już była mowa. Ujmując rzecz inaczej, zazwyczaj używamy więcej środków językowych niż jest to potrzebne do przekazania posiadanej informacji. Zjawisko to, trzeba podkreślić, jest niezbędne dla odbiorcy naszej wypowiedzi, dzięki powtarzaniu łatwiej mu zrozumieć jej przekaz, śledzić tok rozumowania mówiącego (zwłaszcza jest tak w przypadku tekstu mówionego). Postępowanie takie może jednak przybrać postać zbytniej rozwlekłości, stającej się powodem znużenia odbiorcy (znów wypada się zastrzec: w niektórych przypadkach taki efekt może być pożądany), a jedna z podstawowych reguł komunikacji, jak już wspominałem, brzmi szanujemy czas i wytrzymałość naszego słuchacza.

Odmiana terytorialna

Pojęciem o szerszym znaczeniu jest tu język narodowy, natomiast tym, co wyróżnia dialekt – jako odmianę tegoż języka – jest jego związek z określonym terytorium (odmiana terytorialna) i warstwą społeczną. Dalej autorka hasła precyzuje elementy wyróżniające dialekt. W niektórych wypadkach jesteśmy jednak zmuszeni do sformułowania bardziej skomplikowanej definicji, w której poszczególne człony zostaną omówione w szerszy sposób. Konieczność taka zachodzi, gdy posługujemy się trudnymi i nieznanymi pojęciami lub gdy wprowadzamy własne pojęcie (wtedy mamy do czynienia z tzw. definicją projektującą – syntetyczną), czy nadajemy mu własne znaczenie. Niejednokrotnie przywołuje się w takim przypadku przykłady wyjaśniające definiowane pojęcie, ukazuje się je porównując z innymi.

Kilka słów o e-bookach

E-booki właściwie nie są niczym nowym, jednak dopiero w ostatnich latach zrobiło się o nich naprawdę głośno. Na pewno duży wpływ na to miało wprowadzenie na rynek tanich, praktycznych i przyjaznych użytkownikowi czytników, na których czytanie elektronicznych książek nie sprawia najmniejszych problemów. Kluczowy pod tym względem wydaje się na pewno fakt użycia technologii tak zwanego elektronicznego papieru, czyli wyświetlaczy, które nie emitują sztucznego światła, nie męcząc w ten sposób naszych oczu tak, jak ekrany komputerów, tabletów czy telefonów komórkowych. E-booki są również zazwyczaj tańsze, niż papierowe książki, a ich ceny wahają się od kilku do kilkunastu złotych, co jak na obecnie wydawane książki nie jest chyba dużą kwotą. Wielu z nas doceniło również ich wielką wygodę – chcąc zabrać w podróż nawet kilkanaście ulubionych tytułów nie musimy już dźwigać ciężkich nieraz tomów – w pamięci naszego urządzenia bez problemów zmieścimy wszystkie potrzebne nam w danej chwili książki.